Turyści przyjężdżający na kwatery w Zakopane witani na ziemi podhalańskiej z uśmiechem na ustach i wszelakimi honorami, chyba nie do końca zdają sobie sprawe jaka tu idzie o nich konkurencja. A sposobów nań jest na prawde wiele. Pomysłowość w tej kwestii u górali pod Giewontem jest nieujarzmiona. A wyobrażnia nad wyraz bogata, lecz nie zawsze pokojowego charakteru.
Godna pochwały jest zapewne sięć komunikacji busowej na terenie Zakopanego i poza. Słowacja, na ten przykład, może się narazie poszczycić tylko kolejką elektryczną, która nie zaspakaja dostatecznie potrzeb gości pragnących bez problemu dostać się tu i tam. Busy ułatwiają życie turystom po polskiej stronie Tatr, jednak sposób w jaki konkurują busowe firmy na Podhalu jest całkiem niezłym scenariuszem na film, najlepiej kryminalny. Doniesienia z ostatnich tygodni obfitowały w takie rewelacje, jak podpalanie jeden drugiemu busa stojącego pod domem właściciela. Obrzucanie samochodu kamieniami, intrygi, manipulowanie rozkładami jazdy, czego najlepszym przykładem była trasa Gubałówka – Zakopane, brawurowe wyścigi busów na drodze do Kuźnic, co było dla turystów większym przeżyciem niż sam wjazd kolejką linową na Kasprowy Wierch, itd.
