Hasto oszczędzania energii kojarzy się nam wprost z wielkimi problemami cywilizacyjnymi i geopolitycznymi. Któż nie słyszał o wyczerpywaniu się złóż paliw kopalnych, zgubnych skutkach emisji CO2 (globalnego ocieplenia) czy kłopotliwej politycznie sytuacji naszego kraju, uzależnionego od dostaw surowców energetycznych z Rosji – popularne pożyczki pozabankowe. Rozwiązywanie wielkich problemów chętnie zostawiamy Wielkim Tego Świata. Okazuje się jednak, że każdy z nas, budujących dom, może się przyczynić do powstrzymania społecznie zgubnych skutków nadmiernego zużycia paliw. Może to uczynić również w trosce o swój interes, w trosce o własne pieniądze. Może to zrobić, budując dom energooszczędny. Nie wymaga to żadnych nadzwyczajnych działań. Nie chodzi o tzw. dom pasywny. Dom energooszczędny to współczesny standard budowlany – tak jak w pracy rękawice robocze. To dom o starannej, ale nie przesadnie grubej izolacji cieplnej ścian, dachu i podłogi. Z porządnymi, ale nie wyczynowymi oknami. Z odzyskiem ciepła w systemie wentylacji. Z nowoczesnym systemem co. o wysokiej sprawności. Innych domów w zasadzie nie powinno się już teraz budować. Nakażą nam to wkrótce dyrektywy UE. Tak ważne zagadnienie wymaga poważnego potraktowania.
W VI odcinku akcji edukacyjnej podpowiadamy w jaki sposób wykorzystać energię cieplną od słońca do podgrzewania wody użytkowej. Inwestycja jest najbardziej opłacalna (również w aspekcie energooszczędności) w domu, w którym mieszka duża rodzina – bowiem im większe jest zużycie wody, tym bardziej ekonomiczne jest wykorzystanie kolektorów.
