Raz w tygodniu park zamkowy w Pszczynie staje się biały od ślubnych sukien. Przed zamkiem, na mostkach, w łódkach i powozie sesje fotograficzne robią sobie młode pary z całego województwa.
Godz. 13. Sobota. Park zamkowy w Pszczynie. Pogoda wymarzona na zdjęcia w plenerze i ani jednej młodej pary. – Będą koło szesnastej, po obiedzie. Są punktualni jak w zegarku – uspokaja Bogusław Wełna, sprzedawca pamiątek. Anna Kozik z parkowych toalet: – Przyjeżdżają z Tychów, Bielska, Żor, Katowic. Wiem, bo panie często u mnie zakładają sukienki albo poprawiają makijaż.
Godz. 14. Jest pierwsza para. Gabrysia i Tomek Luberdowie z Frydka. Zdjęcia robi im sąsiad Jerzy Nycz, fotograf amator, ale z doświadczeniem. – Przyjechaliśmy wcześniej, bo ostatnio pół godziny czekałem w kolejce do jednego mostka. Było chyba ze 14 par przed nami – mówi Nycz. Gabrysia nie chciała sesji w atelier. – Tam tylko tapety zmieniają, sztuczne gołąbki i słoma, chałtura. Tutaj jest pięknie – mówi.
Pierwsze ujęcie przy bryczce konnej, do zamku nie wchodzą. – Za drogo – 400 zł od pary – tłumaczą młodzi. W parku Tomek siada na kamieniu, Gabrysia na jego kolanach. Jest okazja, żeby pokazać kolanko z podwiązką. Jeszcze ujęcie z jeziorem w tle, pod wierzbą, w herbaciarni…
Godz. 15. Konkurencja depcze im już po piętach. W kolejce do zdjęcia na mostku czekają Paweł i Barbara Stańkowie z Chybia. Fotograf w tym samym czasie robi zdjęcia i kręci film kamerą wideo. – Jestem jak kombajn – śmieje się Teodor Tyroń. Od lat fotografuje młode pary. Większość w zamkowym parku. – Jest jeszcze parę takich miejsc: Pałac Kawalera w Świerklańcu, skansen w Pszczynie, lotnisko w Gotartowicach, ale tu jest najładniej – wyjaśnia. Wykorzystuje ostatnie chwile spokoju, bo zaraz będzie tłok.
Godz. 16. Na łące przed zamkiem robi się biało od sukien ślubnych. Pełno ich na podjeździe przed zamkiem, za zamkiem i w parku. W ruch idą profesjonalne aparaty z dużym obiektywem i niewielkie cyfrówki. Jednym wystarczy natura, inni przynoszą rekwizyty: koc, lampki z szampanem. Kamery filmują spacer młodej pary, pocałunek, ona jemu poprawia muszkę, on ją obejmuje w pasie. Opierają się o mur, drzewo, poręcz schodów. – Trzeba uważać, żeby na jednym zdjęciu nie ująć kilku par naraz – śmieje się Agnieszka Wyderka-Dyjecińska, fotograf. – Proszę o śliczny uśmiech – upomina Krzysztofa i Bernadetę Losków, świeżo upieczonych małżonków z Bierunia.
Godz. 17. Park równie szybko jak zapełnił się młodymi parami, teraz pustoszeje. Nie na długo. – Za tydzień będzie tak samo. Jest sezon na śluby, a jesienią mamy tu jeszcze ładniej – zapewnia Wełna.
gazeta.pl
